
Na dworcu jak zwykle czekala zgraja naganiaczy probujacych zaoferowac spanie albo transport. Skorzystlismy z oferty jednej z kobietek i mini busem dotarlismy w okolice starego miasta. Oferowany przez nia g/h nie przypadl nam do gustu wiec postanowilismy szukac czegos sami. Zaczelismy oczywiscie od pysznego sniadanka by wzmocnic sie po podrozy. Potem Tomaszek zrobil osobiste rozeznanie po okolicznych g/h i w koncu wybralismy ten dla nas najlepszy. Chiang Mai ma bardzo bogata baze nolegowa wiec wybor jest ogromny. Po chwilowym odsapnieciu udalismy sie na zwiedzanie starego miasta. Przyznam sie szczerze, ze nie zrobilo na mnie piorunujacego wrazenia, a stare okazaly sie jedynie fragmenty murow otaczajcych miasto. Zabudowa miasta jest niska i nieciekawa. Chiang Mai slynie oczywiscie z tego ze ma az ponad 300 swiatyn i ich liczba dorownuje samemu Bangkokowi.
Mlody mnich w trakcie modlitwy
Nieudana replika Buddy

Tu Budda prawdziwy....
.... a tu podarki dla Buddy, bo przeciez musi cos zjesc i napic sie od czasu do czasu
Swiatynie sa rzeczywiscie na kazdym kroku szkoda tylko ze tylko kilka z nich jest starych a reszta stanowi ociekajace zlotem i przepychem nowe budynki. Mnie najbardziej podobala sie malutka i drewniana Swiatynia - Wat Pundtow. Najwieksza i najstarsza swiatynia w miescie jest Wat Chiang Man ufundowana przez krola Mengrai w 1292r. Znajduja sie tu dwa najwazniejsze posazki Buddy - Budda Sila i Crystal Budda ( wyznawcy buddyzmu wierza, ze przynosi on deszcz). W miescie nie ma komunikacji miejskiej, wiec do przemieszczania sie sluza tzw. songthaewy (pick-up z ławkami dla pasażerów), bądź trójkołowe tuk-tuki. A to oznacza ciagle targowanie sie z kierowcami i niestety przeplacanie. Dlatego my zdecydowalismy sie wynajac dwa rowery. Wynajem jest tani i kosztuje tylko 50 BTH na dobe. Teraz dopiero bylismy wolni od natretnych tuk-tukow i moglismy swobodnie poruszac sie po miescie. No prawie swobodnie, bo ruch jest dosc spory a kierowcy do najspokojniejszych nienaleza!Wieczorem po pysznej kolacji udalismy sie na slynny nocny targ odbywajacy sie co wieczor w Chiang Mai. Targ jest rzeczywiscie ogromny a liczba stoisk nie ma miec konca. Na targu mozna kupic wyroby ze srebra, rekodzielo, wyroby z tutejszej bawelny i jedwabiu, sztuczna bizuterie, a przede wszystkim podrobki odziezy swiatowych projektantow - po absurdalnych jak na podrobki cenach! Targ cieszy sie duza popularnoscia dlatego jest na nim gwarno i tloczno. Zmeczeni atmosfera zakupowego szalensta wrocilismy do pokoju na zasluzony odpoczynek.
Wiecej zdjec wkrotce....
Wiecej zdjec wkrotce....



4 komentarze:
Na zdjeciu z Budda masz Tomaszku taki sam pogodny i lagodny wyraz twarzy, az dziw. Wszystko robi wrazenie, ale ten wodny targ mnie zaskoczyl. Co to ludzie nie wymysla. Zycze Wam wiele wrazen i bezpiecznej dalszej podrozy.
Panie Buddo a gdzie czapa?? ale fajowo :) ale wracajcie już
:( ....pozdrawiamy
Mam pytanie: Co pan Budda robi z tymi podarunkami? A targ fajowy az zrobiłam się głodna!!! buziunia Ptaszek
REWELACJA!!!!JESTEM POD WIELKIM WRAZENIEM ARTYSTYCZNIE UTALENTOWANYCH SLONI:)wy sie tam napewno nie nudzicie i kazdy nowy dzien dostarcza wam nowych wrazen co znakomicie widac po zdjeciach z ktorymi sie z nami z przyjemnoscia dzielicie i za to wam serdecznie dziekuje:)mYSLE ZE SIE JUZ DOSC WAM PRZYLIZALAM I TERAZ MOGE POPROSIC O PRZYWIEZIENIE MI TAKIEGO MALEGO SLONIKA Z PODNIESIONA TROBA.zGORY DZIEKUJE pozdrawiam DZIUNIA
Prześlij komentarz