czwartek, 8 listopada 2007

Luzne wspomnienia z wyspy

Poki co to wersja robocza posta = do poprawki c.d.n.

Wracamy do gry! Witamy po dlugim milczeniu. Ostatnie 9 dni uplynely nam na slodkim lenistwie na wyspie Koh Chang, po tajsku Wyspa Sloni. Plazowy urlop udal nam sie bardziej niz sie tego spodziewalismy, z planowanych 3 dni zostalismy 9 czy 10, sam nie pamietam. Ostatnie dni po prostu odkladalismy wyjazd z wyspy z dnia na dzien, tak bylo fajowo. Dni uplywaly tylko i wylacznie na jedzeniu i plazowaniu, takze nie ma sie zbytnio o czym rozpisywac. Udalo mi sie jednak wkleic sporo zdjec to moze pod nimi (lub nad nimi) napisze to i owo. No to do dziela:

Oto szyld wjazdowy do naszego osrodka

Widok na nasza restauracyjke i miejsce do bujania sie w hamaku...



Czas surferow, mozna by sie uczyc od tego tajskiego brzdaca





Nasza plaza


Po plazy codziennie chodzily ekipy sprzedawcow roznych towarow. Mozna bylo kupic wielka chuste do lezenia na plazy, rakietki do pogrania sobie w pilke, pilke do siatkowki, maski, pletwy, kimono, fujarke i wiele innych nie zawsze potrzebnych rzeczy na plazy. No i kazdy sprzedawal tez roznego rodzaju obraczki na rece, nogi i szyje. Prym wiodla w tym pewna strasza babcia, ktorej angielski byl ledwie ubogi i mowila ciagle to samo, smiejac sie przy tym i wruszajac nas jednoczesnie. I tak nas urobila, ze ostatniego dnia w koncu cos od niej kupilismy. Oto i babcia, o ktorej przypominamy sobie za kazdym razem patrzac na dobra od niej zakupione.




Te marne klapki zaprowadzily mnie (nas) w to urocze miejsce



Samotna wyprawa na sasiednia, chyba nawet bezludna wyspe

Tu Ola jeszcze na ladzie, ale ostatniego dnia dala sie namowic na kajakowanie



Ciagle w pospiechu, ale tym razem po to zeby byc znowu na plazy

Jedzenie bylo po prostu super i za bardzo rozsadne pieniadze, totez stolowalismy sie czesto (chyba za czesto).
Tutaj moja czerwona, nie wyspana geba walczaca z maslem



Tu zas ryba z grilla z warzywami




Moje ulubione danie - makaron z kurczakiem i orzeszkami - pychota



Kolejne moje danie



To specjalnosc Oli - Seafood, zwany przeze mnie shitfood, jakos nie lubie





Po prostu plaza









Rozmyslania i przygotania do kolejnego panstwa


4 komentarze:

Anonimowy pisze...

RAJ!!!!!Oddalabym wszystko zeby tam byc teraz chocby jeden dzien.U nas pogoda tak koszmarna ze lepiej zaslonic okna i siedziec w domu.Ciekawe jak dogadales sie z tym malym chlopczykiem :) ale taka deska chyba cie nie uniosla...pozdrawiamy

Ptica pisze...

Zyjecie:-)No pieknie sielanka w raju a u Nas zimno i deszczowo.Zazdroszcze Wam bardzo ja musze siedziec w pracy:-(

Anonimowy pisze...

O jak wam dobrze!Fotki super,plaza niczego sobie.TAK SIE WCIAGLAM w ogladaniu tych zdjec ze nawet nie chce mi sie wierzyc ze u nas pogoda jest do niczego a u was prawdziwe lato.Jak ja bym sie chciala znalesc teraz na takiej plazy,pokapac sie w cieplutkim morzu.Naprawde macie bajer i bedziecie mieli co wspominac i opowiadac do konca zycia.POZDRAWIAM SYLWIA

Anonimowy pisze...

Hi Guys! Looks great. You seem to be having a great time. Great pics. Thanks. Enjoy and I shall be checking the next portion of your trip out soon! Asia