piątek, 23 listopada 2007

Vientiane - wyluzowana stolica nad Mekongiem

Wczoraj rano zdecydowalismy, ze nie bedziemy juz zmieniac naszego hoteliku i zostaniemu tu na kolejna noc.Zwiedzanie stolicy Laosu nie jest zbyt trudne, bo zabytkow jako takich nie ma, a samo centrum mozna w krotkim czasie przejsc na piechote. Dlatego tez Vientian ma opinie "przerosnietej wsi" ale my postanowilismy mu dac szanse.






Sercem miasta jest ulica Th Lan Xang ciagnaca sie od Luku triumfalnego az do palacu prezdenckiego. Jak na byla kolonie francuska przystalo, na wzor luku w Paryzu powstal i ten w Vientian. Ten w Paryzu jest oczywiscie duzo ladniejszy i wiekszy. Podobno luk w Vientian powstal z amerykanskiego cementu, ktory to Amarykanie podarowali Loatanczykom i mial on sluzyc do budowy lotniska. Stalo sie jednak inaczej i dlatego tez luk nazywany jest ironicznie "pionowym pasem startowym". W ciagu dnia mozna wejsc na sama gore ( 3000kip/osoba )i "podziwiac" panorame stolicy. Vientian ma niska zabudowe i brakuje tu jakichkolwiek drapaczy chmur jak na dotychczas odwiedzone przez nas stoilce przystalo. Luk otoczony jest sporym skwerkiem zieleni z dwoma fontannami a takze masztami, na ktorych znajduja sie chyba prawie wszystkie flagi panstw swiata. Odszukanie polskiej nie stanowily najmniejszego problemu.








POLSKA - bialo - czerwoni




Slady francuskiej koloonizacji widoczne na kazdym kroku

Kolejnym punktem zwidzania byl kryty bazar Talat Sao - najwiekszy w stolicy. Mozna tu kupic laotanskie rekodzielo, a takze sprzet AGD i RTV, zegarki ( caly milion chyba?!)oraz roznego rodzaju tekstylia z czego ulubiona w podrabianiu marka w Laosie jest zdecydowanie Lacoste ( znaczek krokodyla widnieje doslownie na wszystkim).Vientian ma wiele buddyjskich swiatyn i pewnie trudno wszystkie odwiedzic a potem zapamietac. Kilka z nich jest jednak naprawde starych i wartych owiedzenia. My wybralismy dwie: Wat Si Saket i Haw Pha Kaeo. Do obu z nich wstep kosztuje po 5000 kip za osobe. Wat Si Saket zostala zbudowana miedzy 1819 a 1824 rokiem i jest uwarzana za najstarsza, zachowana swiatynie Vientian. slynie tez z tego, ze na jej terenie znajduje sie ponad 1000 malutkich figurek Buddy wykonanych glownie z drena, kamienia, srebra i brazu. Figurki znajduja sie w malutkich niszach w scianach swiatyni jak i murach otaczajcych kompleks. Tu obok znajduje sie palac prezydenta Laosu w idalnej wrecz kondycji.









Partyjka w warcaby












Z palacu jest doslownie rzut beretem do Mekongu, gdzie na drugim brzegu znajduje sie juz Tajlandia. spacerujac wzdluz rzeki dotarlismy do kolejnego punktu wycieczki czyli wietnamskiej restauracji PVO serwujacej switne dania kuchni wietnamskiej po bardzo rozsadnych cenach. Za obiad dla nas dwojga i dwa duze piwa Beer Lao zaplacilismy 4$! Slonce zblizalo sie ku zachodowi wiec postanowilsmy zkonczyc spacer i poszlismy posiedziec na internecie. Polecamy internet znajdujacy sie w biurze Green Discovery Laos. Za godzine netu trzeba zaplacic 6000kip. Wszystkie komputery sa nowe a internet dziala naprawde szybko. Po tym serfowaniu zglodnielismy nieco wiec poszlismy znowu nad brzeg Mekongu gdzie szybciutko zjedlismy kolacyjke w Mekong River Restaurant. Szybciutko bo po raz pierwszy od czasu kiedy jestsmy w Losie komary nie dawaly nas spokoju! W drodze do g/h bylismy swiadkami ciekawej scenki. Mlody mnich przechodzil przez plot otaczajcy kompleks swiatynny - pewnie spoznil sie troszke?- a jakis inny mlody Laotanczyk pomagal mu aby przy przechodzeniu nie potargaly sie jego pomaranczowe szaty. Bardzo nas to rozbawilo!




Brak komentarzy: