piątek, 30 listopada 2007
Tu jest naprawde Sajgon
Mimo, ze prawdziwy Sajgon to najwieksze miasto Wietnamu i lezy na poludniu, a my jestesmy na polnocy w stolicy Hanoi to tu tez jest sajgon. Teraz dopiero pojelismy o co dokladnie chodzi w tym powiedzeniu. Ulice Hanoi sa wrecz zalane potokiem ludzi, motocykli i samochodow. Nigdy nie widzialem takiego natezenia ruchu i trakiego zgielku na ulicach jaki jest tu. Liczylismy i wyszlo nam, ze srednio na jeden samochod przypada 10 skuterow. Skutery sa po prostu wszedzie! Sa ich, setki, tysiace jesli nie miliony. Wyglada to tak jakby kazdy na komunie czy pod choinke dostawal skuter. A jazda wyglada tak, ze kazdy jedzie gdzie i jak chce trabiac przy tym bez przerwy. Ciezko to opisac, moze zdjecia czy filmik oddadza to bardziej. W sumie wyglada to bardzo ciekawie z pozycji chodnika. Turysci stoja i oczom nie wierza, ze przy takim 'sajgonie' nie ma wypadkow i trupow. Gorzej jak trzeba przejsc przez jezdnie. Pieszy nie ma ZADNYCH praw. Zasada jest nie biec tylko isc powoli, patrzac przy tym w oczy nadjezdzajacego kierowcy. Poki co nam wychodzi ale raz nie spojrzalem w lewo i tylko szarpniecie mnie prze Ole uratowalo mnie od czolowego ze skuterem. Centymetry dzielily mnie od kontuzji.Poza ruchem ulicznym Hanoi to calkiem ladne miasto. Nie ma tu zadnych oszalamiajacych zabytkow ale bardzo przyjemnie spaceruje sie wokol srodmiejskiego jeziorka i po uliczkach starowek. Wszedzie sa jakis knajpki, gdzie mozna zjesc za rozsadne pieniadze, internet chyba najtanszy na swiecie bo ponizej zlotowki za godzine, hoteli i agencji turystycznych tez od groma. Mieszkamy w przyjemnym hoteliku na starowce, na szczescie w bocznej uliczce wiec nie ma takiego halasu z ulicy. Odwiedzilismy wczoraj Teatr Kukielkowy gdzie owe kukielki tancza na wodzie. Przedstawienie odbywa sie kilka razy dziennie i na kazde jest komplet widzow. Siedzi sie tak jakby w kinie ale zamiast sceny jest basen z woda. Z boku wietnamska ekipa muzykow wykonuje ludowa muzyke a figurki, smoki, kaczki wariuja w basenie w rytm muzyki. Calkiem fajne i oryginalne. Odwiedzilismy tez muzem kobiet ale powialo nuda i udalismy sie dalej w miasto. Dzisiaj wstalismy rano i taksowka z licznikiem (po naleganiach) udalismy sie do ambasady chinskiej. Zlozylismy wnioski o wize do Chin i mamy ja odebrac za 5 dni. Wiza dla Polakow jest darmowa - nareszcie brak dodatkowych kosztow. Po wizycie w ambasadzie pomachalismy pomnikowi Lenina i udalismy sie w kierunku Muzeum i Mauzoleum Ho Chi Minha, bohatera narodowego Wietnamu. Wodz juz jakis czas nie zyje ale jego cialo jest zakonserwowane, tak jak jego kolegi Lenina w Rosji, i znajduje sie w tutejszym mauzoleum. Musimy jeszcze tylko ustalic czy Wujek Ho jest obecnie w Hanoi bo co roku jedzie na kilka miesiecy na konserwacje do Rosji. Ale odwiedzilismy jego muzeum, przedstawiajace zycie Ho Chi Minha od maego poprzez dzialalnosc rewolucyjna az do smierci. Skorzystalismy tez z lokalnego autobusu, ktore w Hanoi sa smiesznie tanie bo bilet kosztuje 45 groszy. Szkoda, ze nie mamy znizki. Posnulismy sie jeszcze troche po starowce i postanowilismy wykupic 2 dniowa wycieczke do zatoki Halong Bay, ktora jest obowiazkowym punktem do zwiedzenia w Wietnamie. Krecili tu jeden z odcinkow Jamesa Bonda. Zatoka to setki skal i gor wystajacych prosto z morza, pomiedzy ktorymi plywa sie stylowymi, starymi statkami z noclegiem w kajucie na statku. Agencji organizujacych wyjazdy tam sa tysiace i tyle samo opini o nich. Zaryzykowalismy w jednej, wygladajacej ok i mamy nadziej, ze bedzie tak jak nam obiecywano. W przypadku zatoki Halong Bay, paradoksalnie taniej jest wykupic wycieczke niz robic to na wlasna reke. Pozyjemy - zobaczymy. To tyle chyba z Hanoi. C.D.N.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
1 komentarz:
Juz za 7 dni wracacie :) JUPI!!!! nie moge sie doczekac...Ola chyba Cie nie odstapie na krok ;) hihi ale to zlecialo...ale ja sie ciesze a wam pewnie nie chce sie stamtad wracac co tez nie dziwne.No to ja odliczam dni a wy tam korzystajcie z ostatnich dni.Caluski i do zobaczenia
Prześlij komentarz