środa, 14 listopada 2007

Bangkok - welcome back

A my znowu w Bangkoku!!!

Ciezko bylo opuscic urocza wyspe Ko Chang ale koniec tego dobrego. Tak wiec po calodniowej jezdzie dotarlismy do stolicy. Korki w Bangkoku sa po prostu niesamowite. Tzn tylko w centrum. Mielismy sie okazje o tym przekonac a dokladniej to jechalismy ponad godzine przez samo miasto. Szybciej byloby chyba rowerem. Poza centrum zas siec drog w miescie jest po prostu genialna. Wszedzie sa pietrowe autostrady, gdzie jedzie sie bez przeszkod po drodze zawieszonej czasami nawet ze 30m nad ziemia. A skrzyzowania i 'slimaki' 4 poziomowe nie sa rzadkoscia. I mimo calorocznego upalu nie ma kolein. Moze by tak tutaj przyslan naszych krajowych specow od drog....

Zegnamy sie z wyspa
Tak nam sie podoba w Bangkoku, ze moze tu sie przeprowadzimy? Po Islandii i Norwegii czas na jakies cieplejsze klimaty a tu jakos tak idealnie - no przynajmniej dla turysty.
Z samego rana pojechalismy taxi do Ambasady Wietnamu aby otrzymac wize. Okazalo sie, ze w naszym przypadku (presja czasu) musimy ubiegac sie o wize przyspieszona - zamiast w czwartek dostaniemy ja w poniedzialek. Po bolesnym doznaniu w postaci zostawienia 5000 Bth w ambasadowym okienku spacerkiem udalismy sie w strone krolestwa zakupow czyli wielkich domow towarowych przy ulicy Rama 1Rd. Po drodze minelismy Erawan Shrine - malutki oltarzyk z posagiem Buddy, gdzie akurat odbywalo sie jedno z wielu religijnych swiat. Setki ludzi z darami dla Buddy w postaci kwiatow, swiec, kadzidel, owocow i drewnianych sloni probowalo dostac sie jak najblizej swietego posagu i zlozyc swoj podarunek. Atmosfera naprawde niezykla i pokazujaca jaka barwna religia jest buddyzm! Po raz pierwszy mielismy takze okazje zobaczyc tajskie tancerki, ktore swoim tancem i spiewem pomagaly modlacym - cos jakby rozgrzeszenie. Ale jak to w obecnych czasch bywa nic nie jest za darmo - w szczegolnosci tego typu modlitwa. Za trzy tancerki pomagajace w modlitwe oplata wynosila 250 BTH, za 6 tancerek 750 BTH a za komplet czyli 12 tancerek 1070 BTH ( dzis byla specjana cena?!). Pomoc tancerek musi byc najwyraziej skuteczna bo koleja do nich byla spora.





Ale wrocmy do zakupow. Domy handlowe w Singapurze robily wrazenie ale to wlasnie tu w Bangkoku powalily nas na kolana jeszcze bardziej. Swiatynia mody czyli Siam Paragon okazal sie najwiekszym i najbardziej ladnym w srodku. W srodku czystosc szpitala, ilosc towarow z pierwszej polki oszalamiajaca, ceny tez raczej nie nasz budzet. Do tego wszystko to na ogromnej powierzchni i wielu pietrach. Tu zdjecie makiety tego centrum:


Powalajace bylo stoisko z butami i damskimi torebkami. Dla takiej maniaczki butow i torebek jak ja to jest prawdziwy raj!!! Takiej ilosci kolorow, wzorow i formy nie widzialam nigdzie indziej! Az trudno na cos sie zdecydowac bo trzy kroki dalej moze cos bedzie fajniejszego. SZOK!!!!Podsyciwszy nasze zmysly - zwlasza ten wzroku - podniebna kolejka Skytrain a potem metrem dotarlismy do dworca kolejowego. Jadac kolejka uswiadomilismy sobie jakim niezwyklym miastem jest Bangkok pod wzgledem komunikacji. Siec drog zudowana na ogromych pylonach robi naprawde wrazenie. To prawdziwe nadziemne miasto w miescie. Szkoda, ze my nie mamy takich rozwiazan komunikacyjnych w Polsce!





Po kupieniu biletow kolejowych do Chang Mai w polnocjej Tajlandii na poniedzialek wieczor poszlismy poszperac w chinskiej dzielnicy. Po drodze trafilismy do Swiatyni Termit, gdzie po raz pierszy w zyciu otrzymalismy blogoslawienstwo od mnicha buddyjskiego i sznurkowa bransoletke na reke, ktora ma nam ponoc przyniesc szczescie. Oby modlitwy mnich zostaly wysluchane!



China town to dla nas jeden niekonczacy sie ruch - ruch wszystkiego - aut, skuterow, rowerow, tuk-tukow, ludzi ciagnacych swe stragany i setki przechodniow! Taki maly balagn. Dzielnica prawie w calosi zamieszkana przez Chinczykow zyje sobie wlasnym zyciem i jak widac ma sie swietnie. Aby atrakcji stalo sie za dosc wsiedlismy do wodnego tramwaju, plynacego po rzece skad po obydwu brzegach moglismy popartrzec na miasto z zupelnie innej perspektywy. Tramwaje rzeczne sa bardzo popularnym srodkiem transportu i sa dosc szybkie - moze dlatego ciesza sie tak duzo popularnoscia.





1 komentarz:

Anonimowy pisze...

super:::)A TAM NA TYM ROZNIE TO CZASEM NIE SA NIETOPERZE?TAK JAKOS TO MI WLASNIE ONE PRZYPOMINAJA.WYGLADAJA NA DOSC DOBRZE OPIECZONE:)POZDROWIONKA