Naszczescie lazienke dzielimy tylko z jeszcze jednym pokojem. warunki spoko choc sanitariaty powinny byc lepsze. Fathers g/h pelen jest plecakowiczow w wiekszosci z UK albo Australii. Jest znacznie chlodniej niz w KL wiec wreszcie odpoczniemy od upalow!
Cameron Highlands lezy w stanie Pahang. To najwiekszy, gorzysty malezyjski rejon, polozony 1524 m npm. Jazda autobusem z KL po waskiej, gorzystej drodze robi naprawde wrazenie. Prawde mowiac, obawialam sie troche podrozy autobusem, bo Malezyjscy kierowcy znani sa z milosci do szybkiej jazdy i autostrady traktuja jak tory Formuly 1. Na stacji kolejowej w KL wisza plakaty pokazujace rozbite w ostatnich latach autobusy z liczba rannyh i zabitych. Ma to na celu pewnie zniechecenie potencjalnych podroznych do podrozy autobusem i wybarania bezpieczniejszej opcji czyli pociagu. Ale wrocmy do Cameron Highlands. Wzgorza zostaly odkryte w 1885 roku przez Brytyjczyka Williama Camerona i od jego nazwiska pochodzi ich nazwa.
W piatek rano wstlismy wczesniej i po szybkim sniadanku w g/h ( za zestaw dla dwojga zaplacilismy 14 RM) bylismy juz gotowi do zbiorki przed recepcja. Mielismy sie udac na "wyprawe" do Mossy Forest i na plntacje herbaty Boh. Nasz przewodnik o imieniu Kumah okazal sie naprawde super gosciem! Byl niesamowicie zabawny i znal sie na rzeczy. Razem z 5 Angoli zapakowalismy sie do Landrovera i ruszylismy w droge.
Cameron Highlands lezy w stanie Pahang. To najwiekszy, gorzysty malezyjski rejon, polozony 1524 m npm. Jazda autobusem z KL po waskiej, gorzystej drodze robi naprawde wrazenie. Prawde mowiac, obawialam sie troche podrozy autobusem, bo Malezyjscy kierowcy znani sa z milosci do szybkiej jazdy i autostrady traktuja jak tory Formuly 1. Na stacji kolejowej w KL wisza plakaty pokazujace rozbite w ostatnich latach autobusy z liczba rannyh i zabitych. Ma to na celu pewnie zniechecenie potencjalnych podroznych do podrozy autobusem i wybarania bezpieczniejszej opcji czyli pociagu. Ale wrocmy do Cameron Highlands. Wzgorza zostaly odkryte w 1885 roku przez Brytyjczyka Williama Camerona i od jego nazwiska pochodzi ich nazwa.
W piatek rano wstlismy wczesniej i po szybkim sniadanku w g/h ( za zestaw dla dwojga zaplacilismy 14 RM) bylismy juz gotowi do zbiorki przed recepcja. Mielismy sie udac na "wyprawe" do Mossy Forest i na plntacje herbaty Boh. Nasz przewodnik o imieniu Kumah okazal sie naprawde super gosciem! Byl niesamowicie zabawny i znal sie na rzeczy. Razem z 5 Angoli zapakowalismy sie do Landrovera i ruszylismy w droge.

Pierwszy przystanek odbyl sie przy plantacji herbaty Boh, gdzie Kumah opowiadal o herbacie w naprawde interesujacy i zabawny sposob. Potem pojechalismy waska, gorska droga ( najwyzej polozona droga w Malezji) na szczyt gory Gunang Brinchong majacej ponad 2000m npm. Niestety chmury byly zbyt nisko i nie moglismy podziwiac panoramy Cameron Highlands. Zjechalismy nieco nizej by udac sie na godzinny spacer po lesie deszczowym, ktory okazal sie niezyklym wyzwaniem zwlaszcza dla naszych butow! Wszedobylskie bloto obkleilo je szczelnie. Kumah zna sie na tropikalnej roslinnosci chyba jak nikt inny. W zabawny sposob przedstawial poszczegolne rosliny - te ktore moga nam pomoc i te ktore z pewnoscia moga nas zabic!
Ubloceni i spoceni wsiedlismy do jeepa i pojechalismy na plantacje herbaty aby skosztowac jej dobrodziejstw. Kubek herbaty i widok na wzgorza porosniete herbacianymi krzewami nieco nas zrelaksowal. W dobrych humorach wrocilimy do Tana Rata. Wycieczka ktora trwala 5 godzin kosztowala nas po 40RM i byla naprawde dobra. Od razu po powrocie udalismy sie na pysznego kurczaka tandori.
Ogolnie w Tana Rata spedzimy 3 noce ale powiem szczerze ze czwartego dnia nie byloby juz tu co robic. Jest sporo tras na "lesne spacerki" ale nawet w przewodniku Lonly Planet pisze ze lepiej na niektore nie wybierac sie samemu bo mozliwosc zabladzenia jest spora. My -chyba z glupoty- dzis rano lokalnym autobusem za 1RM pojechalismy do nastepnej miesciny Brinchang skad piesza trasa nr 4 udalismy sie w droge powrotna do Tana Rata. Trasa jest do bani i nikomu jej nie polecam. Idzie sie niby po tropikalnym lesie po chodniku z kostki brukowej!!! Kostka uslana jest mokrymi liscmi i jest z tego powodu cholernie sliska! Nie wiem kto mial taki fantastyczny pomysl ale zycze mu aby juz wiecej lesnych szlakow nie porojektowal! Wodospad opisany na trasie to w rzeczywistosci brudny sciek pelen smieci i szmat, ktore zatrzymaly sie na galeziach! Takie trasy powinny byc zabronione!
AUTOR - OLA

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz